1.5 „Wymuszanie promieniowania” jako czynnik zmian
klimatycznych
Już w swoim piewszym głównym raporcie
z 1990 roku, Międzyrządowy Panel do spraw Zmian Klimatu (ang.
Intergovernmental Panel on Climate Change, w skrócie IPCC)
zastosowała pojęcie „wymuszania promieniowania” do
określania wagi potencjalnych mechanizmów w zmianach
klimatycznych. Pod pojeciem wymuszania promieniowania
(in. wymuszania radiacyjnego), jednostką którego jest
w W m-2, rozumiemy zmianę w globalnej równowadze
między promieniowaniem docierającym do atmosfery a
promieniowaniem wychodzącym z niej. Założono, że
jakikolwiek czynnik zaburzający równowagę na szczycie
atmosfery ma potencjał „wymusić” zmiany światowego
klimatu, który będzie się ochładzał lub ogrzewał aż do
osiągnięcia nowego stanu równowagi.
Analizując Rysunek 10 możemy wskazać
trzy czynniki zdolne zaburzyć równowagę promieniowania na
szczycie atmosfery. Są to: zmiana w dopływie promieniowania
od Słońca, a więc stałej słonecznej, zmiana albedo Ziemi
oraz zmiana emisji promieniowania podczerwonego w przestrzeń
kosmiczną.
Rysunek 11 pokazuje domniemane skutki
zmiany stałej słonecznej o zaledwie 1%, czyli zmiany ilości
promieniowania słonecznego dochodzącego do Ziemi (100
jednostek na Rysunku 11a). Zakładając, iż albedo planety
pozostaje niezmienione (31%), wzrost stałej słonecznej
(Rysunek 11b) wywoła dodatnie wymuszenie
promieniowania: Ziemia będzie absorbować więcej
promieniowania słonecznego (69,69 jednostek) niż wyemitowuje
promieniowania podczerwonego (69 jednostek), czego skutkiem
będzie ocieplenie. Dla odmiany zmniejszenie stałej
słonecznej (Rysunek 11c) wywoła ujemne wymuszenie
promieniowania, które zaowocuje ochłodzeniem Ziemi.
Rysunek 11: (a) Uśredniony dla całej Ziemi bilans
promieniowania na szczycie atmosfery z Rysunku 10 (tzn. 100
jednostek równa się 342 W m−2). (b) i (c)
Zaburzenie równowagi wywołane przez, odpowiednio,
zwiększenie lub zmniejszenie o 1% stałej słonecznej, przy
założeniu, że albedo planety nie zmieniło się.
Erupcje wulkanów wyrzucają do
atmosfery ogromne ilości gazów i pyłów (popioły
wulkaniczne). Największe erupcje są dostatecznie silne, by
wyrzucić materiał bardzo wysoko, aż do stratosfery, w
której może się on rozprzestrzeniać dookoła całej Ziemi,
stając się przyczyną istotnego i rozległego efektu
ochłodzenia klimatu. Dzieje się tak, ponieważ zwiększona
ilośc aerozoli w stratosferze zwiększa pochłanianie
dochodzącego promieniowania słonecznego oraz odbijanie tego
promieniowania z powrotem w przestrzeń kosmiczną.
Pomimo, że popioły wulkaniczne są
najbardziej widocznym elementen erupcji, ich wpływ na klimat
jest dość krótkotrwały, gdyż przebywają one w
stratosferze co najwyżej przez kilka miesięcy. Znacznie
większe znaczenie ma emisja dwutlenku siarki (SO2), będącego
jednym z gazów wulkanicznych. W wyniku reakcji chemicznych gaz
ten zostaje szybko przekształcony w kropelki kwasu siarkowego,
a aerozole siarczanowe mogą pozostać w stratosferze nawet
przez kilka lat, dając efekt ciągłego zamglenia. Ich
główne działanie polega na zwiększeniu odbijania światła
słonecznego. Dla przykładu, wielka erupcja filipińskiego
wulkanu Pinatubo w czerwcu 1991 roku wprowadziła do
stratosfery aż 25 mln ton SO2. Przez kolejny rok zamglenie
wywołane przez aerozole siarczanowe rozeszło się po świecie
i obniżyło średnią temperaturę powierzchni Ziemi na
północnej półkuli o ok. 0,5ºC.
Chociaż ochłodzenie klimatu
spowodowane silnymi erupcjami wulkanicznymi może być bardzo
wyraźne (jak w przypadku wulkanu Pinatubo), jednak jest ono
stosunkowo krótkotrwałe i zazwyczaj obejmuje okres co
najwyżej 1-3 lat. Ruch powietrza stopniowo przenosi aerozole
siarczanowe w dół do troposfery, z której najczęściej w
okresie kilku tygodni zostają wymyte przez opady deszczu.
W takim razie jakie wymuszenie
radiacyjne wywrze na klimat zwiększone obciążenie atmosfery
gazami cieplarnianymi? Przyjrzyjmy się temu na przykładzie.
Załóżmy, że zawartość CO2 w atmosferze nagle się podwoi,
a wszystkie inne parametry (dopływ promieniowania
słonecznego, albedo planety, stężenia innych gazów
cieplarnianych, itp.) pozostaną bez zmian. Jakie będą tego
skutki? Ponieważ w atmosferze będzie więcej cząsteczek CO2,
pochłoną one większy procent promieniowania podczerwonego
emitowanego przez Ziemię, co ostatecznie zmniejszy ilość
promieniowania uchodzącego w przestrzeń kosmiczną.
Przeprowadzając pewne skomplikowane obliczenia
dowiedzielibyśmy się, iż zmniejszenie to w przypadku
podwojenia ilości CO2 wyniosłoby ok. 4 W m-2 (z 236 W m−2
do 232 W m−2). Takie oddziaływanie jest oczywiście dodatnim
wymuszaniem promieniowania, które wywołuje skutki analogiczne
do zwiększenia stałej słonecznej (i to o więcej niż 1%, co
ilustrował Rysunek 11). Właściwie nie budzi niczyich
wątpliwości stwierdzenie, że wzrost stężenia w atmosferze
dwutlenku węgla, lub jakiegokolwiek innego gazu
cieplarnianego, wywołuje ocieplenie klimatu. Zjawisko to
nazywane jest wzmocnieniem efektu cieplarnianego albo
wymuszeniem radiacyjnym wywołanym przez gazy cieplarniane
(ang. greenhouse forcing). Jednakże obszerne opracowania
wydane przez IPCC wyraźnie ukazują, iż „diabeł tkwi w
szczegółach”! Przede wszystkim, nadal nie ma pewnej
odpowiedzi na pytanie, być może najbardziej fundamentalne w
całej debacie o zmianach klimatycznych: o ile zwiększy się
średnia temperatura powierzchni Ziemi w odpowiedzi na daną
wielkość wymuszania radiacyjnego wywołanego przez gazy
cieplarniane? W trakcie dalszego wywodu będziemy jeszcze
wracać do tego pytania. Teraz natomiast przyjrzyjmy się, co
do tej pory wiadomo na temat wielkości wymuszenia radiacyjnego
wywołanego przez gazy cieplarniane.
|