1.6 Wpływ człowieka na atmosferę: nadejście ery
przemysłowej
Nie ma najmniejszych wątpliwości co do
faktu, iż CO2 kumuluje się w atmosferze. Dane z
hawajskiego Obserwatorium Mauna Loa ukazują ciagły wzrost
atmosferycznego stężenia CO2 od początku obserwacji w
1958 roku, gdy poziom CO2 wynosił 315 ppm. Do końca XX w. poziom
ten wzrósł do 370 pmm, a w 2008 roku przekroczył już 380 ppm
(Wykres). Musimy być jednak świadomi, że człowiek przyczynia się
do zwiększenia efektu cieplarnianego nie tylko poprzez zmiany
zawartości CO2 w atmosferze. Programy monitoringowe
zapoczątkowane w latach 80-tych XX w. ujawniły również tendencje
wzrostowe poziomów dwóch innych naturalnych gazów cieplarnianych –
metanu (CH4) i podtlenku azotu (N2O). Skąd
wiadomo, że w ostatnich dziesięcioleciach poziomy tych gazów
wzrosły w wyniku działalności człowieka?
Istotnych dowodów dostarczyły lodowce
Grenlandii i Antarktyki. Mianowicie, gdy poszczególne warstwy
śniegu ulegały sprasowaniu i przekształceniu w lód lodowcowy,
zostały w nim uwięzione drobne pęcherzyki powietrza. Ponadto
warstwy lodu z poszczególnych lat łatwo wyodrębnić i
zidentyfikować, gdyż okresy letnie wyróżniają się dużą zawartością
pyłu, w przeciwieństwie do okresów zimowych. Badanie rdzeni lodu i
analiza składu uwięzionego w ich warstwach powietrza umożliwia
więc uzyskanie informacji o składzie powietrza atmosferycznego
nawet w dość odległej przeszłości. Stąd czerpane są m.in.
informacje o stężeniach gazów atmosferycznych, takich jak CO2,
CH4 i N2O, w czasach historycznych. Rysunek
12 przedstawia współcześnie notowane stężenia atmosferyczne tych
trzech gazów w kontekście danych z rdzeni lodowych, które ukazują
zmiany ich stężeń na przestrzeni ubiegłego tysiąclecia.
Rysunek 12 Zmiany stężenia
atmosferycznego (a) CO2, (b) CH4 i (c) N2O
na przestrzeni ubiegłego tysiąclecia. Dane z badań rdzeni lodowych
z kilku stanowisk w Antarktyce i na Grenlandii (różne symbole na
(a)) uzupełniono wynikami bezpośrednich pomiarów atmosferycznych
wykonanych w ostatnich dziesięcioleciach. (Źródło: IPCC, 2001).
W perspektywie całego tysiąclecia,
łatwo zauważyć, że przez ponad 800 lat atmosferyczne stężenie CO2
nieznacznie oscylowało wokół poziomu 280 ppm. Dopiero pod koniec
XVIII w. zaczęło ono wzrastać i trend ten utrzymał się do końca
tysiąclecia. Podobne tendencje wykazują stężenia atmosferyczne
metanu i podtlenku azotu. Dlatego też uśrednione dane z rdzeni
lodowych dla pierwszych 750 lat ubiegłego tysiąclecia (czyli do
roku 1750) traktowane są jako miarodajna informacja o
przedindustrialnych (sprzed początku ery przemysłowej) stężeniach
gazów w atmosferze. Warto zauważyć, że wzrost poziomu tych gazów
zachodzi coraz szybciej. Przykładowo, trzeba było ok. 200 lat aby
stężenie CO2 wzrosło z 280 do 330 ppm (między 1750 a
1975 rokiem) i zaledwie 30 lat – aby wzrosło o kolejne 50 ppm.
Gazy przedstawione w Tabeli 2 określane
są w jezyku angielskim terminem „well-mixed” (dobrze
wymieszane), co oznacza że są rozmieszczone w troposferze w miarę
jednorodnie. Dzieje się tak, gdyż przebywają w atmosferze
dostatecznie długo, aby ruchy powietrza rozniosły je równomiernie
po całym świecie i wymieszały z innymi składnikami powietrza. Stąd
też ich zawartości w powietrzu w różnych miejscach świata nie
różnią się znacząco.
Tabela 2: Informacja o gazach cieplarnianych długo
przebywających w atmosferze, na zawartość których wpływ wywiera
działalność człowieka. (Źródło: IPCC, 2001.)
| Stężenie |
| Gaz |
Przed-industrialne |
rok 1998 |
Czas przebywania w
atmosferze [lata] |
Potencjał Tworzenia
Globalnego Ocieplenia |
| naturalne
gazy cieplarniane |
|
|
|
|
| CO2 |
280 ppm |
368 ppm |
∼100 |
1 |
| CH4 |
700 ppb |
1745 ppb |
12 |
23 |
| N2O |
270 ppb |
314 ppb |
114 |
296 |
| syntetyczne
freony |
|
|
|
|
| CFC-11(CFCl3)
|
0 |
268 ppt |
45 |
4600 |
| CFC-12 (CF2Cl2)
|
0 |
533 ppt |
100 |
101600 |
| HCFC-22 (CHF2Cl)
|
0 |
132 ppt |
12 |
1700 |
Tabela 2 pokazuje czas
przebywania w atmosferze gazów CO2, CH4 i N2O
oraz dla porównania – niektórych absorbujących podczerwień freonów
będących fluorowcopochodnymi węglowodorów alifatycznych.
Freony nie występują naturalnie, jednak są wykrywane w śladowych
ilościach w atmosferze w wyniku zastosowań przemysłowych. Są to
pochodne węglowodorów (np. metanu), w których część atomów wodoru
zastąpiono atomami fluorowców – najczęściej fluoru (F) i chloru
(Cl), jak np. w chloroflourowęglowodorach (CFC) lub
wodorochlorofluorowęglowodorach (HCFC).
Odkąd dostrzeżono niszczący wpływ
chloroflourowęglowodorów (CFC) na stratosferyczny ozon, zaczęto te
zwiazki wycofywać z produkcji i użycia w związku z postanowieniami
Protokołu Montrealskiego w sprawie substancji zubożających warstwę
ozonową (z 1987 r.). Dwa freony z grupy CFC ujęto w Tabeli 2 z
dwóch powodów. Po pierwsze, proces rozkładu tych związków w
atmosferze jest powolny, co sprawia że przebywają w niej bardzo
długo. Usunięcie z atmosfery wszystkich śladów tych związków
potrwa wiele dziesiątków lat (np. Rysunek 13). Po drugie, związki
CFC są silnymi gazami cieplarnianymi. Niestety podobne właściwości
wykazuje wiele innych fluorowcopochodnych węglowodorów (np.
HCFC-22 ujęty w Tabeli 2), stosowanych jako substytuty związków
CFC i stopniowo przedostających się do atmosfery. Groźnym
zjawiskiem jest, iż fluorowcopochodne węglowodorów silnie
absorbują promieniowanie podczerwone o długościach fal z zakresu
„okna atmosferycznego” (Rozdział 1.2.2). Naturalne gazy
cieplarniane bardzo słabo pochłaniają to promieniowanie, w wyniku
czego mogło ono swobodnie uchodzić w przestrzeń kosmiczną.
Rysunek 13: Zmiany stężenia CFC-12 w atmosferze w
latach 1950-1998. Dzięki Protokołowi Montrealskiemu wzrost jego
stężenia został zahamowany, jednak minie wiele dziesięcioleci
zanim CFC-12 zgromadzony w atmosferze zostanie z niej usunięty w
wyniku naturalnych procesów.
Dlaczego jest to groźne, wyjaśniają nam
dane z ostatniej kolumny Tabeli 2 zatytułowanej „Potencjał
Tworzenia Globalnego Ocieplenia” (ang. Global Warming Potential –
GWP). Wskaźnik GWP został wprowadzony, aby umożliwić ilościową
ocenę wpływu poszczególnych substancji na efekt cieplarniany, w
porównaniu z wpływem dwutlenku węgla (GWP=1). Informuje on, jakie
wymuszenie radiacyjne zostanie wywołane przez dodanie określonej
masy (np. 1 kg) danego gazu cieplarnianego w porównaniu w
wymuszeniem radiacyjnym wywołanym przez dodanie takiej
samej masy CO2. Stąd też możemy uważać wartość GWP za
wskaźnik „skuteczności” danego gazu cieplarnianego jako czynnika
zmian klimatycznych w porównaniu z dwutlenkiem węgla – ale
koniecznie w odniesieniu do masy. To zastrzeżenie jest bardzo
ważne. Na pierwszy rzut oka wartości GWP z Tabeli 2 w mogłyby
sugerować, że CO2 jest słabym gazem cieplarnianym.
Oczywiście freony są 1000 razy skuteczniejsze, gdy porównywać
uwolnienie jednakowych mas tych związków. Jednak dwutlenkowi węgla
poświeca się tak wiele uwagi, gdyż ilości tego gazu emitowane
przez ludzkość są wielokrotnie wyższe od ilości jakiegokolwiek
innego gazu cieplarnianego. Stężenie atmosferyczne dwutlenku węgla
wzrosło od czasów przedindustrialnych o prawie 100 ppm, podczas
gdy np. stężenie metanu w tym czasie podniosło się zaledwie o ok.
1000 ppb, czyli 1 ppm (Ramka 3).
Obecność w atmosferze typowo
syntetycznych związków, takich jak freony, można całkowicie
przypisać działalności człowieka. A jak jest w przypadku gazów,
które naturalnie występują w przyrodzie? Atmosferyczny dwutlenek
węgla jest składnikiem światowego obiegu węgla (cyklu węglowego) –
podobnie jak atmosferyczny metan, choć to może wydawać się mniej
oczywiste. Podobnie, N2O jest składnikiem naturalnego
obiegu azotu (cyklu azotowego).
W przypadku każdego z tych gazów, w
przyrodzie zachodzą procesy uwalniające gaz do atmosfery, oraz
procesy usuwające go z niej. W miarę stałe stężenia atmosferyczne
tych gazów w czasach preindustrialnych wskazują, iż procesy
uwalniania i usuwania tych gazów były wtedy mniej więcej
zrównoważone. Najwyraźnej równowaga ta została zaburzona w ciagu
ostatnich ok. 200 lat, czyli w okresie gwałtownego wzrotu
liczebności światowej populacji ludzkiej. Na początku XVIII w. na
naszej planecie żyło mniej niż 1 miliard ludzi. Obecnie jest nas
ok. 6,7 miliarda, a oficjane prognozy przewidują, że tendencja
wzrostowa utrzyma się jeszcze przez jakiś czas (Rysunek 14).
Rysunek 14: Według obecnych przewidywań, populacja
ludzka do roku 2050 osiągnie szczyt liczebności – ok. 9 miliardów,
choć niektórzy eksperci uważają, iż tendencja wzrostowa może się
utrzymać przez cały XXI wiek.
Wpływ człowieka na atmosferyczny
ładunek naturalnych gazów cieplarnianych przejawia się zwykle w
postaci działań dodających nowe źródło emisji gazu i/lub
zwiększających na różne sposoby emisję ze źrodeł naturalnych.
Weźmy dla przykładu CO2. Spalanie paliw kopalnych nie
jest jedynym antropogenicznym źródłem tego gazu w atmosferze.
Przez stulecia ludzie wycinali lasy, spalali drewno i
przekształcali rozległe połacie lądu w pola uprawne, w celu
wykarmienia rosnącej ciagle populacji ludzkiej. Procesy deforestacji
(in. wylesiania) i zagospodarowania gruntów także
przyczyniają się do zwiększenia ilości CO2 w
atmosferze. W Ramce 5 opisano rodzaje działalności człowieka,
które zwiększają naturalne emisje metanu i podtlenku azotu, oraz
dodano krótki komentarz o innym naturalnym gazie cieplarnianym –
troposferycznym ozonie.
Ramka 5 Źródła wybranych gazów cieplarnianych w
powiązaniu z działalnością człowieka
Metan wytwarzany jest podczas
rozkładu materii organicznej przez bakterie żyjące w środowiskach
beztlenowych np. na terenach podmokłych (torfowiska, bagna,
mokradła) oraz w jelitach termitów i przeżuwaczy. Jednak dzisiaj
zaledwie ok. 30% światowej emisji metanu pochodzi ze źródeł
naturalnych, przy czym za 2/3 z tych 30% odpowiadają naturalne
tereny podmokłe. Pola ryżowe (będące sztucznymi mokradłami)
przyczyniają się do dalszych 11% emisji metalu, a aż zadziwiające
16% emisji pochodzi od zwierząt hodowlanych (bydło, owce itp.)! I
choć te rodzaje emisji są pochodzenia biologicznego, z pewnością
mają w sobie element antropogeniczny – są ściśle związane z
produkcją żywności przez człowieka.
Gospodarowanie odpadami (np. rozkład
materii organicznej na wysypiskach śmieci) również przyczynia się
do uwalniania metanu do atmosfery (ok. 17% swiatowej emisji). A
jako że gaz ziemny to głównie metan, światową emisję tego gazu
powiększają też wszelkie wycieki gazu ziemnego z rurociągów i
powszechna praktyka wypuszczania tego gazu do atmosfery przy
wydobyciu ropy naftowej i węgla kamiennego (dalsze 19%). Metan
może też powstawać w wyniku wypalania roślinności.
Podtlenek azotu jest składnikiem
naturalnego obiegu azotu. Wytwarzany jest w wyniku aktywności
mikroorganizmów w glebach i osadach dennych. Jednak wzrost jego
zawartości w atmosferze przypisywany jest głównie działalności
rolniczej, a w szczególności stosowaniu nawożenia pól. Część azotu
z tych nawozów trafia do atmosfery w ostaci N2O.
Dodatkowo tlenek ten tworzy się, obok innych tlenków azotu, w
wyniku spalania w wysokich temperaturach paliw kopalnych (czy
jakiejkolwiek materii roślinnej).
Ozon jest również naturalnym
składnikiem troposfery (częściowo wskutek transportu ze
stratosfery), ale jego normalny poziom jest niski. Obecnie jednak
w wielu zanieczyszczonych rejonach spotyka się podwyższone
stężenia troposferycznego ozonu, szczególnie nad gęsto
zaludnionymi obszarami przemysłowymi. Ozon jest tam produkowany
tuż przy gruncie w wyniku działania światła słonecznego na
mieszaninę gazów wydalanych w spalinach samochodowych –
niespalonych węglowodorów, tlenek węgla (CO) i tleneku azotu (NO).
Ozon jest jednym z bardziej niebezpiecznych składników „smogu
fotochemicznego”, który oddziałuje szkodliwie zarówno na zdrowie
ludzi, jak i wzrost roślin.
Niestety, wysiłki podjęte w celu
zredukowania samochodowych emisji kluczowych „prekursorów” ozonu
(przez zastosowanie katalizatorów) zostały zniwelowane przez
wzrost w wykorzystaniu samochodów na świecie. A jest jeszcze wiele
innych antropogennych źródeł tych związków – w tym elektrownie,
procesy przemysłowe, czy wypalanie roślinności
Food production. Agricultural
activities increase emissions of both CH4 (rice paddies
and livestock) and N2O (fertiliser use). Since burning
vegetation often goes along with clearing land for agricultural
use, we can add that in as well (a source of CH4, N2O
and O3 precursors, as well as CO2).
W przeciwieństwie do gazów z Tabeli 2,
ozon troposferyczny jest gazem stosunkowo nietrwałym i występuje
znaczne zróżnicowanie regionalne jego stężenia w powietrzu. Stąd
też trudno jest śledzić długoterminowe zmiany w całkowitej ilości
ozonu w troposferze, jednak oceny podane w trzecim raporcie IPCC
wskazują na wzrost tej ilości w stosunku do czasów
przedindustrialnych o ok. 36%.
Wielkość wymuszenia radiacyjnego
wywołanego przez poszczególne gazy w całkowitym wzmocnieniu efektu
cieplarnianego przez gazy cieplarniane ukazuje Tabela 3, natomiast
względny udział tych gazów jest bardziej obrazowo przedstawiony na
diagramie kołowym na Rysunku 15. Widać wyraźnie, że jak dotąd
dominujący wpływ wynika z ogromnego wzrostu stężenia CO2
w atmosferze. Mimo tego, rosnąca zawartość pozostałych gazów
cieplarnianych ujętych w tej tabeli, w powiązaniu z ich
potencjałem tworzenia efektu cieplarnianego, oznacza, że one
również odgrywają istotną rolę jako czynniki zmian klimatycznych.
Razem gazy te odpowiadają za niemal połowę historycznego
wzmocnienia efektu cieplarnianego przez gazy cieplarniane. Dlatego
też Protokół z Kyoto dotyczy nie tylko CO2, ale i grupy
gazów cieplarnianych (w tym CH4, N2O i
freonów) nie objętych przez Protokół Montrealski. W dalszych
rozważaniach, dotyczących głównie dwutlenku węgla, nie należy
zapominać o dodatkowym udziale pozostałych gazów cieplarnianych.
Tabela 3: Szacunkowy udział poszczególnych gazów w
całkowitym wzmacnianiu efektu cieplarnianego przez gazy
cieplarniane w latach 1750-2000 (IPCC, 2001).
| Gaz |
Wymuszanie
radiacyjne [W m−2] |
% Udział |
| trwały |
|
|
| CO2 |
1.46 |
53 |
| CH4 |
0.48 |
17 |
| N2O |
0.15 |
5 |
| freony |
0.34 |
12 |
| nietrwały |
|
|
| troposferyczny O3
|
0.35 |
13 |
| RAZEM |
2.78 |
100 |
Rysunek 15: Udział procentowy poszczególnych gazów
w całkowitym wzmacnianiu efektu cieplarnianego przez gazy
cieplarniane w latach 1750-2000.
Jednakże najważniejszym gazem
cieplarnianym, o którym nie należy zapominać, jest para wodna. Jak
już wcześniej mówiliśmy, zawartość pary wodnej w powietrzu zależy
głównie od temperatury. Całkowita ilość tego gazu w atmosferze nie
zależy bezpośrednio od działalności człowieka. Jednakże może być
od niej uzależniona pośrednio, istotnie wpływając na
sposób, w jaki klimat może zareagować na wzrastającą zawartość
innych gazów cieplarnianych.
Jest jeszcze coś, o czym należy
pomyśleć w kontekście „wpływu człowieka na atmosferę”. Od samego
początku ery przemysłowej ludzie wprowadzali do tropofery nie
tylko gazy cieplarniane, ale też różne inne gazy i pyły. W
szczególności spalanie węgla (w elektrowniach, procesach
przemysłowych, domowych paleniskach itp.), który często zawiera
znaczne domieszki siarki, przyczyniało się do uwalniania dwutlenku
siarki (SO2). W „niezanieczyszczonej” troposferze w
sposób naturalny występują pewne ilości aerozoli siarczanowych
powstałych z różnych zawierających siarkę gazów pochodzenia
wulkanicznego oraz biologicznego. Antropogeniczne emisje SO2
zwiększają ilość tego gazu w atmosferze, co przynosi podobne
skutki, jak sporadyczne emisje aerozoli wulkanicznych do
stratosfery, czyli zwiększa rozpraszanie promieniowania
słonecznego.
Dla wielu rejonów uprzemysłowionych o
dużym zagęszczeniu ruchu drogowego typowe jest występowanie tzw.
„miejskiej mgły”. Zawiera ona m.in. drobne, bogate w węgiel
cząstki materii, pochodzące z niekompletnego spalania paliw
kopalnych – w tym kropelki związków organicznych oraz różne ilości
ciemnych drobin związków węglowo-grafitowych (tzw. czarny
węgiel). Podobne aerozole „węglowe” występują w gęstych
pióropuszach dymu unoszących się nad wielkimi pożarami
roślinności, które regularnie występują w różnych częściach
świata. W niektórych regionach obok pożarów naturalnych
(zapoczątkowanych przez uderzenia piorunów), celowo wywołuje się
mniejsze, kontrolowane pożary mające służyć oczyszczeniu lasów
(np. Amazonia i niektóre części pd-zach. Azji), czy też będące
elementem działalności rolniczej (np. by pobudzić wzrost świeżych
traw dla zwierząt hodowanych na południowoafrykańskiej sawannie).
Dane z pomiarów satelitarnych (Rysunek 16) umożliwiają badaczom
sporządzanie map rozmieszczenia drobnych aerozoli (zarówno
siarczanowych, jak i węglowych) charakterystycznych dla źródeł
antropogenicznych (Rysunek 16a) oraz odróżnianie ich od bardziej
gruboziarnistych cząstek (kurz, pył, aerozole soli morskiej),
które pochodzą głównie ze źródeł naturalnych (Rysunek 16b).
Rysunek 16: Rozmieszczenie aerozoli (a) drobnych i
(b) gruboziarnistych wg pomiarów NASA wykonanych przez satelitę
Terra dla września 2000 roku.
Wymuszanie promieniowania przez gazy
cieplarniane, szczególnie te trwałe, równomiernie rozmieszczone w
atmosferze, jest wymuszaniem dodatnim (zwiększa efekt
cieplarniany), które zachodzi na całym świecie. Wzrost ładunku
aerozoli w troposferze oddziałuje na klimat inaczej, pod trzema
istotnymi względami:
-
Podobnie jak siarczany, większość
aerozoli silnie rozprasza promieniowanie słoneczne, zwiększając
tym samym albedo planety i wywołując ujemne wymuszanie
promieniowania (tzn. ochładzają powierzchnię planety). Wyjątkiem
od tej reguły jest tzw. czarny węgiel, który silnie pochłania
zarówno dochodzące promieniowanie słoneczne, jak i uchodzące
promieniowania ziemskie, co przyczynia się do ogrzewania
powierzchni planety.
-
Aerozole antropogeniczne krótko
przebywają w troposferze (siarczany wracają na powierzchnie jako
opady „kwaśnych deszczy”), więc ich stężenia różnią się znacząco
w różnych miejscach świata (Rysunek 16a) i w różnym czasie.
Dlatego też wpływ aerozoli na promieniowanie ma raczej zasieg
lokalny, niż globalny.
-
Aerozole antropogeniczne (zwłaszcza
siarczany) wykazują także potencjalnie istotne pośrednie
oddziaływanie na bilans promieniowania Ziemi, związane z ich rolą
jako jąder nukleacji dla chmur (Rozdział 1.3.2). W rejonach
zanieczyszczonych, gdzie jest zwiększona ilość cząstek aerozoli,
powstają chmury zawierające więcej drobniejszych kropelek; chmury
takie mocniej odbijają promieniowanie (tzn. mają większe albedo),
co dodatkowo wzmacnia efekt ochładzania powierzchni Ziemi.
Zjawisko to nazywane jest pośrednim efektem aerozolowym
(indirect aerosol effect.
|